Co warto wiedzieć?


"Piłeś, nie jedź!" - poradnik świadomego Kierowcy

“Piłeś, nie jedź!”

Pomimo ludzkiej innowacyjności, wyobraźni i ewolucji, nasz gatunek wciąż angażuje się w zachowania, które najlepiej opisać jako całkowicie nieracjonalne. Ile razy człowiek, regularnie przechodząc przez te same drzwi, zapomina, że trzeba je pchnąć, a nie pociągnąć żeby je otworzyć? Ile razy zapomina wymienić opony na zimowe i zaskakuje go zima? Ile reklam, wykładów i kampanii rokrocznie skupia się na konsekwencjach prowadzenia samochodu po alkoholu? Mimo to, w tym roku, w Polsce prawdopodobnie około 100 000 osób wsiądzie za kierownicę w stanie nietrzeźwym, powodując ponad 250 zgonów, jak wynika z policyjnych statystyk. 

 

Dlatego “piłeś, nie jedź” to nie tylko tekst piosenki Steve Wondera - to jedna z ważniejszych zasad o której powinien pamiętać każdy kierowca. Powinien o niej pamiętać również pasażer wsiadający do samochodu wiedząc, że kierowca trzeźwy nie jest. 

 

“The Hangover” - czyli następnego dnia rano

Zakładając, że wszelkie wcześniej wspomniane kampanie przynoszą jednak jakieś efekty i powodują, że pijana osoba jest w stanie odpuścić pomysł wsiadania za kółko i zamiast tego przemieści się taksówką czy Uberem, to niestety o poranku, pomimo uciążliwego kaca często pokusi się o to, żeby pojechać na śniadanie do McDonalda czy nawet chwilę później, na rosół do mamy. Bo przecież jedzie wolno, a zresztą to tylko kilka kilometrów. Zatem jeśli myślisz, że “odespanie” wieczornego melanżu sprawi, że alkohol wyparuje z Twojego organizmu - pomyśl jeszcze raz. A najlepiej nie myśl, bowiem wszyscy wiemy, że alkohol ma to do siebie, że większość pomysłów wydaje się wtedy racjonalna tylko zamiast, zwyczajnie zbadaj się alkomatem.

Najłatwiejszym i najtańszym sposobem będzie piesza wycieczka na komisariat policji. Naturalnie, możecie na posterunek również podjechać, ale warto pamiętać, że kierowanie samochodu będzie katastrofalnym pomysłem. Teoretycznie, dyżurny może odesłać nas do domu z kwitkiem, ponieważ nie ma przepisów regulujących obowiązku udostępnienia nam alkomatu do testu, ale w praktyce zdarza się to sporadycznie.

Alternatywnie, szczególnie w przypadku gdy imprezujemy często, a samochodowe wycieczki kolejnego dnia ciężko nam odpuścić, warto zainwestować w swój własny alkomat. Należy jednak pamiętać, że tanie pseudo-alkomaty kupione np. na stacjach benzynowych nie dają możliwości kalibracji, zatem rzetelność takiego pomiaru będzie raczej wątpliwa i nie powinniśmy podejmować decyzji o prowadzeniu samochodu na jego podstawie. Zakup porządnego sprzętu do pomiaru poziomu alkoholu w wydychanym powietrzu to koszt kilkuset złotych, ale jeśli nas na niego stać, to warto kierować się zasadą “bezpieczeństwo ponad wszystko”.

W dzisiejszych czasach internet pęka w “bardzo wiarygodnych” alko-testach, które oprócz kilku do kilkudziesięciu pytań czyli de facto straty czasu nie wnoszą nic. Pomimo tego, że taki test zawiera pytania dot. wagi, ilości wypitych napojów wyskokowych czy zawartości żołądka, jego wynik to tylko prognoza ustalona na podstawie algorytmu. Takie algorytmy zakładają, że wystarczy jedna godzina na rozkład jednego standardowego drinka - to jedynie szacunkowy czas dla przeciętnej osoby, ale nie każdy z nas rozkłada alkohol w tym samym tempie. Istnieje mnóstwo innych czynników, które wpływają na to, jak szybko Twój organizm metabolizuje alkohol, m.in. przyjmowane leki, długotrwały stres, zmęczenie itp. Ostatecznie jedyną rzeczą, która faktycznie skutecznie zmniejsza zawartość alkoholu we krwi jest czas. 

Co więcej, nowe badania pokazują, że prowadzenie pojazdu na kacu, nawet jeśli w organizmie nie ma już alkoholu, może mieć takie same skutki jak prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym. W Anglii, grupa wolontariuszy została poproszona o zaangażowanie się w noc intensywnego picia i poddanie się symulowanym testom na prawo jazdy następnego dnia. Mimo, że zawartość alkoholu we krwi wynosiła 0.0 promila, kierowcy na kacu mieli wolniejszy czas reakcji i popełniali niebezpieczne błędy, takie jak przekroczenie linii środkowej. Badania przeprowadzone w Holandii dały podobne wyniki, zauważając, że ochotnicy na kacu wykazywali zmniejszoną koncentrację.

Co najlepiej zrobić?

Mając na uwadze wszystkie powyższe informacje, można śmiało stwierdzić, że zarówno prowadzenie pojazdu zaraz po imprezie, jak i na kacu to zachowanie skrajnie nieodpowiedzialne i, nazywając rzeczy po imieniu, zwyczajnie głupie. Faktycznie, może będziesz miał szczęście i nic się nie wydarzy, ale być może rozwalisz swoje nowe Audi (AutoCasco wtedy nie pokryje kosztów naprawy) i przy okazji pozbawisz życia matki z dwójką dzieci, która chciała tylko kupić bułki na śniadanie. Zatem najrozsądniej byłoby nie pić wcale, bo wiadomym jest, że alkohol szkodzi zdrowiu. Jednak biorąc pod uwagę jego popularność w naszym społeczeństwie i często sporą presję związaną z imprezowaniem, warto odczekać co najmniej 24h zanim zdecydujemy się usiąść za kierownicą.

 

Autor: AKuś

Żródło: materiały własne Latex Opony sp.zo.o., policja.pl, Canva